biblioteka laudatosi jp2 biblioteka laudatosi benedykt xvi biblioteka laudatosi kkwpolscesqr

biblioteka laudatosi dol dzielo stworzenia biblioteka laudatosi dol ochrona srodowiska biblioteka laudatosi dol ekologia integralna biblioteka laudatosi dol encyklika laudatosi

Zanim papież Franciszek opublikował tak ważną dla Kościoła ekoencyklikę Laudato si’, patriarcha ekumeniczny Bartłomiej I w 1994 roku z okazji Dnia Modlitw za Stworzenie podkreślał, że wszystko jest ze sobą połączone, jesteśmy od siebie zależni, że żaden człowiek nie jest samotną wyspą i jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem oraz za środowisko, w którym żyjemy. Mówił o tym, że to grzech jest źródłem zniszczenia środowiska i że to od nas zależy, czy będzie ono odzwierciedlało naszą chciwość i brzydotę, czy „będziemy używać go w taki sposób, żeby jego piękno pokazywało działanie Boga poprzez nas”. Zachęcamy do lektury orędzia patriarchy ekumenicznego, które publikujemy na naszym portalu.

 

Orędzie patriarchy ekumenicznego Bartłomieja I
na Dzień Modlitw za Stworzenie
Fanar, 1 września 1994 r.

 

Modlitwa za wszystkie stworzenia

Bracia i Dzieci w Panu!
Przy wielu okazjach w roku kościelnym Kościół modli się, aby Bóg uchronił ludzi przed naturalnymi katastrofami: trzęsieniami ziemi, sztormami, głodem i powodziami. Teraz ma miejsce coś zupełnie przeciwnego. Pierwszego września, w dzień poświęcony Bożemu dziełu, Kościół błaga Stwórcę, by uchronił naturę od klęsk spowodowanych przez człowieka, klęsk takich jak: zanieczyszczenie, wojna, wyzysk, śmiecie i sekularyzm. Może wydawać się to wyjątkowo paradoksalne, że ciało osoby wierzącej, utożsamiane zastępczo z całą naturą, błaga Boga o ochronę przed samym sobą, przed swoimi własnymi działaniami. Z tej właśnie perspektywy Kościół, w swojej mądrości, stawia nam przed oczyma przesłanie o głębokim znaczeniu; przesłanie, które dotyka centralnego problemu upadłej ludzkości i jej odrodzenia. Tym problemem jest wyraźne oddzielenie grzechu indywidualnego od zbiorowej odpowiedzialności.


Pismo Święte mówi nam, że gdy cierpi jeden członek to całe ciało współcierpi (por. 1 Kor 12,26). Istnieje, ostatecznie, solidarność rasy ludzkiej, ponieważ ludzie, uczynieni na obraz Trójjedynego Boga, są wzajemnie od siebie zależni i nierozłączni. Żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Jesteśmy nawzajem dla siebie członkami (por. Ef 4,25) a więc jakikolwiek czyn dokonany przez jakiegokolwiek członka rasy ludzkiej nieuchronnie będzie oddziaływał na innych członków. W konsekwencji nikt nie upada sam i nikt nie zbawia się sam. Zgodnie z tym, co mówi starzec Zosima w „Braciach Karamazow” Dostojewskiego, każdy z nas jest odpowiedzialny za wszystkich i za wszystko.

W jaki sposób ten centralny problem odnosi się do kwestii ochrony środowiska przed działaniami człowieka? Stało się boleśnie oczywiste, że ludzie, zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo, nie postrzegają już porządku naturalnego jako znaku i sakramentu Boga, lecz jako przedmiot eksploatacji. Nie ma takiej osoby, która nie ponosiłby winy za brak szacunku dla natury. Szacunek ten oznacza uznanie, że wszystkie stworzenia i rzeczy mają wyjątkowe miejsce w stworzeniu Bożym. Kiedy stajemy się wrażliwi na Boży świat wokół nas, wówczas uświadamiamy sobie bardziej Boży świat wewnątrz nas. Prawdziwe zrozumienie jakiegokolwiek przedmiotu oznacza odkrywanie tego, co nadzwyczajne w tym, co zwyczajne.

Grzech sam jeden, w oderwaniu, jest czymś błahym i banalnym, podobnie jak większość wytworów upadłej i grzesznej technologii. Ale to właśnie grzech znajduje się u korzeni obecnego zniszczenia środowiska. Ludzkość zawiodła w realizowaniu swojego najbardziej szlachetnego i wzniosłego powołania, jakim jest udział w stwórczym działaniu Boga w świecie. Hołduje teorii rozwoju, która stawia produkcję ponad godnością człowieka a dobrobyt ponad jego integralnością. Widzimy na przykład jak naruszona została delikatna równowaga ekologiczna poprzez niekontrolowane niszczenie życia zwierząt i roślin bądź lekkomyślną eksploatację zasobów naturalnych. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że wszystko to, nawet jeśli dokonywane w imię postępu i dobrobytu, ostatecznie jest ze szkodą dla człowieka.

Nie dzieje się to bez przyczyny, że „całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha” (Rz 8,22). Czyżby nie było ono pierwotnie widziane przez Boga jako dobre? Świat, stworzony przez Boga, odzwierciedla Boską mądrość, Boskie piękno, Boską prawdę. Wszystko pochodzi od Boga, wszystko przenika Boska energia; w tym tkwi zarówno radość, jak i tragedia świata oraz życia w tym świecie. Hymny i modlitwy z nabożeństwa na 1 września, skomponowane przez utalentowanego hymnografa Wielkiego Kościoła, zmarłego już Gerasimosa, mnicha ze Świętej Góry, wychwalają piękno stworzenia ale również przypominają o naszym tragicznym nadużywaniu go. Wzywają, abyśmy żałowali za czyny popełnione przeciwko darowi, jaki Bóg nam powierzył. To my sprawiamy, że świat jest coraz bardziej powykręcany, coraz bardziej udręczony. Konsekwencją konfrontacji natury z ludzkością jest nienaturalna katastrofa niewyobrażalnych wprost rozmiarów. Czyż zatem nie jest jedynie słuszne, byśmy my, chrześcijanie, działali dzisiaj jako głos stworzeń, zanosząc ich prośbę o zbawienie przed tron Boga?

Kościół naucza, że przeznaczeniem ludzkości jest przywrócenie właściwych relacji pomiędzy Bogiem a światem, tak jak to było w raju. Poprzez żal i skruchę dwa obszary, jeden ludzki, drugi środowiska naturalnego, mogą stać się przedmiotem troskliwego i twórczego wysiłku. Jednakże nawróceniu muszą towarzyszyć trafnie dobrane inicjatywy, które będą odzwierciedlały etos Kościoła prawosławnego. Etosem tym, po pierwsze, jest etos eucharystyczny, który ponad wszystko inne, oznacza używanie zasobów naturalnych z dziękczynieniem, ofiarowywanie ich z powrotem Bogu; jednak nie tylko ich ale również nas samych. W Eucharystii oddajemy Bogu to, co jest Jego: chleb i wino. Reprezentując owoce stworzenia nie są już więźniami upadłego świata lecz powracają wyzwolone, oczyszczone ze swojego upadłego stanu i uzdolnione do przyjęcia Boskiej Obecności wewnątrz siebie. Jednocześnie modlimy się za nas samych, abyśmy zostali uświęceni, ponieważ poprzez grzech odłączyliśmy się od Boga i zdradziliśmy obietnice złożone w chrzcie.

Po drugie, jest również ascetyczny etos prawosławia, który wiąże się z postem i innymi dziełami duchowymi. Pozwala on uświadomić nam, że wszystko, co uznajemy za rzecz oczywistą, faktycznie jest darem Boga, ofiarowanym dla zaspokojenia naszych potrzeb. Nie możemy go nadużywać i marnować po prostu dlatego, że jesteśmy w stanie zapłacić. Po trzecie, istnieje etos liturgiczny, który podkreśla wspólnotę troski i dzielenia się. Stoimy razem przed Bogiem i wspólnie niesiemy błogosławieństwa, którymi Bóg obdarzył wszystkie stworzenia. Nie dzielić się bogactwem z biednymi oznacza kradzież w stosunku do biednych oraz pozbawienie ich środków do życia; nie posiadamy swojego własnego bogactwa, lecz bogactwo innych, jak przypominają nam święci Ojcowie Kościoła. Stoimy przed Stwórcą jako Kościół Boga, który – według teologii prawosławnej – jest kontynuacją wcielonej obecności na ziemi Pana Jezusa Chrystusa; a Jego obecność jest dla zbawienia świata, nie tylko ludzi lecz całego stworzenia.

Etos Kościoła we wszystkich swoich przejawach oznacza szacunek dla materii; świata wokół nas, innych stworzeń, naszych własnych ciał. Stąd naszym patriarszym przesłaniem na ten Dzień Ochrony Środowiska jest prośba, abyśmy zachowywali konsekwentną postawę szacunku we wszystkich naszych poczynaniach ze światem. Nie możemy oczekiwać, że nie zostawimy swojego śladu w środowisku naturalnym. Musimy jednak dokonać wyboru czy sprawimy, że środowisko będzie odzwierciedlało naszą chciwość i brzydotę, czy będziemy używać go w taki sposób, żeby jego piękno pokazywało działanie Boga poprzez nas. Niech łaska i nieskończone miłosierdzie Stwórcy wszystkich rzeczy i Boża Opatrzność będzie z wami wszystkimi, umiłowani bracia i dzieci Kościoła.

tłum. Jadwiga Leśniewska

Podstawa przekładu: Message on the Day of Prayer for Creation, w: Orthodoxy and Ecology Resource Book, [wyd.] A. Belopopsky, D. Oikonomou, Białystok 1996, s. 57-59.